07. Pamiętasz? | cz.3

- Brat… Clarissy? – wydukała Bella, gdy dotarł do niej sens poprzednich słów. – Zabiłam… brata… Clarissy?
- Nie ty, Bello – powiedział zza niej ktoś stanowczym głosem. – Ja. Ja zabiłem Jasona Maxa.
Spojrzała na niego zdezorientowana.
- Widziałem… widziałem, że on tam jest. Bałem się, że… Że na nas doniesie – dokończył chłopak stanowczym głosem, bez śladu zawahania. – Wywaliliby nas.
Ślizgoni spojrzeli na niego zdezorientowani.
- Jak mogłeś… jak mogłeś zabić człowieka? – wyszeptała Narcyza, wycierając przeszklone łzami oczy. – Jak?
Avery odpowiedział nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem.
- Dla większego dobra, Narcyzo. Pro publico bono.
Dziewczyna syknęła.
- Zabiłeś, dla… Dla dobra ogółu?! – Wbiła w niego nienawistny wzrok.
- Tak – powiedział niewzruszony.
- I dobrze zrobił – stwierdził Riddle, głosem nie znoszącym sprzeciwu. – Chyba, że ktoś sądzi inaczej?
Odpowiedziało mu milczenie.
Pamiętasz?

Kiedy Ślizgoni zastanawiali się co zrobić z ciałem, Avery podszedł do Belli.
- Dobrze się czujesz? – spytał, obejmując ją ramieniem.
- Dlaczego… dlaczego powiedziałeś, że to ty? – spytała, całkowicie ignorując jego słowa. – Dlaczego?
Wzruszył ramionami.
- A dlaczego nie?
- Bo to ja. To ja to zrobiłam. Nie pozwolę ci tego wziąć na siebie, Av. Nie pozwolę.
Spojrzał jej głęboko w oczy.
- Za późno. – Przeniósł dłoń na jej policzek. – Przepraszam, Bell, za późno.
Uciekła wzrokiem.
- I tak byś to zrobił.
Odpowiedział bez chwili zawahania.
- Tak. Tak – dodał po chwili pewniejszym głosem, ale tylko po to, żeby ją jakoś przekonać.
- Tyle dla mnie zrobiłeś – szepnęła.
- To może zrobisz jedną rzecz dla mnie?
Tym razem to ona odpowiedziała bez zastanowienia.
- Wszystko.
- Wszystko? – powtórzył Caspar, a potem zaśmiał się cicho. – A gdybym kazał ci… zjeść akromontulę?
Uśmiechnęła się smutno.
- Jesteśmy poważnymi czarodziejami, Cas.
- Czy poważny czarodziej może cię prosić o poważną przysięgę?
- Oczywiście.
- Obiecaj mi – zaczął, zmuszając ją, by spojrzała mu w oczy. – Obiecaj mi, że nie powiesz nikomu, jak to naprawdę było.
Przez jej twarz przemknęło oburzenie, ale wiedziała, jakie to dla niego ważne.
- Obiecuję.
A potem nogi ugięły się pod jej ciężarem. Ciemność jeszcze nigdy nie była taka przyjemna.

***
- Pamiętasz? – spytał ponownie, nie doczekawszy się odpowiedzi. – Bello! Pamiętasz czy nie?
Pamiętasz? Pamiętasz?
Pamiętasz, pamiętasz, pamiętasz?
Pamiętasz?
- Pamiętam – powiedziała, ale jej głos brzmiał jakoś obco.
Obudziła się z głuchym krzykiem.

- Bello! – Czuwająca przy jej łóżku Narcyza ocknęła się momentalnie. – Bello! Dobrze się czujesz?
- Lepiej – mruknęła dziewczyna, po czym spojrzała na siostrę. – Dlaczego… dlaczego tu jestem?
Młodsza Ślizgonka spojrzała na nią zdziwiona.
- Nie pamiętasz nic? Naprawdę?
- Pamiętam, tylko uważam że zabawnie będzie udawać, iż nie wiem jak się tu znalazłam – powiedziała Bellatrix ironicznie. – Nie sądzisz, że to świetna zabawa?
- Przepraszam. No tak. Faktycznie. – Narcyza rzuciła jej niepokojące spojrzenie.
Co ona miała jej powiedzieć?
- Ten idiota, Parkinson, zrzucił cię ze schodów.
Bellatrix spojrzała na nią podejrzliwie.
- I dlatego leżę w Skrzydle Szpitalnym? – Cyzia pokiwała głową. - Nie wierzę.
Narcyza zmieszała się lekko. Nie lubiła jej okłamywać.
- Nie musisz. Clary chciała przyjść cię odwiedzić, ale nie wiedziałam, czy ją wpuścić.
- A dlaczego nie?
- Ma ostatnio ciężkie dni. Jest trochę… przewrażliwiona.
Bella wzruszyła ramionami.
- Wpuść ją.

Kiedy Clarissa Max wkroczyła do Skrzydła Szpitalnego, pielęgniarka szybko się ulotniła. Bella podejrzewała, że jej zniknięcie mogło być spowodowane sugerującym wzrokiem panny Black.
- Bello! – powiedziała Clarissa. – Tak się cieszę, że cię widzę!
Bellatrix uśmiechnęła się w odpowiedzi.
- Ja też, Clary, ja też.
- Dobrze się czujesz? – zapytała z jakąś sztuczną wesołością.
Panna Black spojrzała na nią zaniepokojona.
- Chyba powinnam spytać o to samo. Co się stało?
Kompletnie nie była przygotowana na to, że Clarissa wybuchnie płaczem.
- Spałam… Spałam z Erikiem.
- Bliswickiem?!
Max pokiwała głową.
- I… I trochę… Trochę mi się… no wiesz.
- Trochę czyli ile?
- Szesnaście dni.
Bella zbladła i spojrzała na nią zaniepokojona.
- Żartujesz?
Clary pokręciła głową.
- Nie zabezpieczaliście się?!
- Trochę byliśmy… nietrzeźwi – mruknęła przez łzy, siadając koło Belli. – Bello, co ja mam zrobić?!
- Clary… Clary, on wie?
- Wie, że co?
- Że…  - Bellatrix wzięła głęboki oddech, ale słowa nijak nie chciały jej przejść przez gardło.  - No wiesz.
W zapłakanych oczach dziewczyny wyczytała odpowiedź.
- Clary… Clary, musisz mu powiedzieć.
- Ja… Ja nie mogę urodzić tego dziecka, nie rozumiesz? Nie mogę.
- Dlaczego? – spytała, chociaż dobrze znała odpowiedź.
- Wyrzuciliby mnie z domu, przecież wiesz. A do tego… Zabronili mi ciebie o to pytać… Ale mój brat zaginął. Nie widziałaś go może?
Belli zrobiło się gorąco.
- Kiedy? – zapytała, spodziewając się najgorszego.
- Dwudziestego… Dwudziestego siódmego kwietnia – powiedziała wciąż zapłakana Clarissa, wstając z łóżka. – Muszę iść… Muszę iść poprosić o… eliksir na… No wiesz.
Bellatrix spojrzała na nią zaniepokojona.
- Już?
Max pociągnęła nosem.
- A mam inne wyjście? – powiedziała, będąc już przy drzwiach.
- Ostatnie pytanie. Czekaj! – krzyknęła za nią Bella. – Ile już tu leżę?
- Będzie około miesiąca.

Koszmar stał się bardziej rzeczywisty niż kiedykolwiek.

14 komentarzy:

  1. żądam dłuższych notek.

    // hermiones-diary

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, ale się "czepnę". Hagrid wynalazł sklątki w 1994, więc Caspar nie miał prawa o niej wspominać!
    Z tego co widzę, to życie Ślizgonów nie jest łatwe. :)
    Ile będzie jeszcze części "pamiętasz"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde, nie pomyślałam, masz rację :D

      ps. ostatnia już! :D

      Usuń
  3. Eh, ten rozdział mógł być opublikowany jako jeden, na lepiej mu by wyszło. Zdecydowanie.
    Podoba mi się, chociaż ta Bella taka trochę jak nie Bella jest. Ale tylko trochę. Na szczęście nie zmieniłaś ją w lalusiowatą panienkę, chwała Ci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jednej strony mógł, ale miałam połówki na różnych komputerach i tak mi było wygodniej ;)

      cóż - cofając się do czasów, kiedy Bella była nastolatką staram się wytłumaczyć DLACZEGO stała się taka, jaką poznaliśmy ją u Rowling. czytając o niej w książce miałam wrażenie, że ten jej pozorny brak... serca (?) jest skorupą, którą oddziela się od prawdziwej siebie.
      korzystając z własnej wyobraźni, tłumaczę sobie, DLACZEGO musiała ją wytworzyć.

      Usuń
    2. Takie wyjaśnienie mi się podoba. Chociaż tak naprawdę czy nie każdy z nas skrywa coś pod codzienną maską?

      Usuń
    3. każdy, tu się zgadzam. ale nie robimy tego ot tak sobie - każdy ma jakiś powód, prawda?

      Usuń
    4. To chyba oczywiste :)

      Usuń
  4. Świetne! Jak zwykle dobrze mi się czyta. Strasznie mi się to podoba. Liczę na kolejną notatkę jak najprędzej.
    Co do charakteru Belli, ja właśnie też uważam, że jako nastolatka była trochę inna niż taką, jaką opisuje ją Rowling. Bardzo mi się podoba, że zrobiłaś ją tak a nie inaczej~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kogo ja widzę :D

      cieszę się, że przynajmniej ktoś się ze mną zgadza :P

      Usuń
    2. Nuum, sam piszę o młodej Bellatrix, więc coś tam wiem :D chociaż i tak nie oddaje jej tak świetnie jak Ty :D

      Usuń
  5. Ekhem, droga Autorko, chyba Cię dzisiaj widziałam. Jeśli byłaś przed 10 na przystanku na Twardzickiego i miałaś na sobie niebieską koszulkę. Widziałam niebieskie słuchawki ; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli stojąc 3 metry ode mnie słyszałaś muzykę, to całkiem możliwe iż to faktycznie byłam ja xD

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.