Zima. Wieczór. Ciemno na dworze. Pokój Wspólny. Ognista Whisky. Za dużo Ognistej Whisky.
Ona. Av. Lucjusz, Cyzia, Nott, Snape, Clarissa, Blishwick, jeszcze kilku innych… Tom.
Ona. Av. Lucjusz, Cyzia, Nott, Snape, Clarissa, Blishwick, jeszcze kilku innych… Tom.
Pamiętasz?
Nudziło im się, a pijane umysły straciły wiele ze swej normalnej kreatywności.
- Pograjmy w szachy czarodziejów! – krzyknął ktoś bliżej niezidentyfikowany.
Zaniosła się pijackim śmiechem.
- W tyle osób? Merlinie, widział ktoś gorszą rozrywkę niż granie… w szachy? – spytała, a potem czknęła głośno. Ślizgoni zarechotali.
- Pograjmy w szachy czarodziejów! – krzyknął ktoś bliżej niezidentyfikowany.
Zaniosła się pijackim śmiechem.
- W tyle osób? Merlinie, widział ktoś gorszą rozrywkę niż granie… w szachy? – spytała, a potem czknęła głośno. Ślizgoni zarechotali.
Pamiętasz?
- Grajcie sobie, ja idę spać! – powiedziała Clarissa i wstała, usiłując wykonać swój zamiar. Jednak po chwili zachwiała się niebezpiecznie, a potem upadła na Blishwicka.
Chłopak zarechotał.
- Co, Clar, może iść z tobą?
Dziewczyna wzruszyła ramionami, a potem najwyraźniej wpadła na jakiś pomysł. W jej oczach czaiło się coś dziwnego.
- Chodź! – powiedziała z udawanym entuzjazmem i zaśmiała się sztucznie.
Blishwick najwidoczniej tego nie zauważył, bo podniósł się szybko z miejsca i stanął wyprostowany; udało mu się utrzymać na nogach. Spojrzał na nią z niedowierzaniem, ale Clarissa już ruszyła do pustego Dormitorium. Zanim odwrócił się, by ją dogonić zdążył jeszcze posłać zgromadzonym triumfalne spojrzenie. Wszyscy Ślizgoni spoglądali na siebie ze zdumieniem. No, prawie wszyscy.
Chłopak zarechotał.
- Co, Clar, może iść z tobą?
Dziewczyna wzruszyła ramionami, a potem najwyraźniej wpadła na jakiś pomysł. W jej oczach czaiło się coś dziwnego.
- Chodź! – powiedziała z udawanym entuzjazmem i zaśmiała się sztucznie.
Blishwick najwidoczniej tego nie zauważył, bo podniósł się szybko z miejsca i stanął wyprostowany; udało mu się utrzymać na nogach. Spojrzał na nią z niedowierzaniem, ale Clarissa już ruszyła do pustego Dormitorium. Zanim odwrócił się, by ją dogonić zdążył jeszcze posłać zgromadzonym triumfalne spojrzenie. Wszyscy Ślizgoni spoglądali na siebie ze zdumieniem. No, prawie wszyscy.
Pamiętasz?
- Nooo nie! – krzyknął ze smutkiem kompletnie zalany Nott. – To ja chciałem ją pierwszy przelecieć!
Dłoń Belli trafiła prosto w jego policzek.
- Świnia – mruknęła, wlepiając w niego morderczy wzrok.
Chłopak trochę oprzytomniał.
- Hej? Co powiecie na… szachy?
Narcyza wywróciła oczami.
- Nott, głupcze, już to przerabialiśmy.
- Ale nie takie normalne… żywe szachy.
Ślizgoni spojrzeli po sobie zdezorientowani.
Dłoń Belli trafiła prosto w jego policzek.
- Świnia – mruknęła, wlepiając w niego morderczy wzrok.
Chłopak trochę oprzytomniał.
- Hej? Co powiecie na… szachy?
Narcyza wywróciła oczami.
- Nott, głupcze, już to przerabialiśmy.
- Ale nie takie normalne… żywe szachy.
Ślizgoni spojrzeli po sobie zdezorientowani.
Pamiętasz?
- No chodźcie, będzie fajnie – zachęcał ich. – Pogramy jakimiś królikami, czy coś. Można je transmutować w figury!
Avery spojrzał na niego z mieszanką niedowierzania i fascynacji.
- To już nie łatwiej pograć normalnymi?
- Dobra – obruszył się Nott. – Nie znacie się na rozrywkach!
- Przeciwnie – odezwał się po raz pierwszy podczas tej rozmowy Tom. – Uważam, że może być… zabawnie.
Bellatrix doszła do wniosku, że ten pomysł wcale nie jest taki zły.
Avery spojrzał na niego z mieszanką niedowierzania i fascynacji.
- To już nie łatwiej pograć normalnymi?
- Dobra – obruszył się Nott. – Nie znacie się na rozrywkach!
- Przeciwnie – odezwał się po raz pierwszy podczas tej rozmowy Tom. – Uważam, że może być… zabawnie.
Bellatrix doszła do wniosku, że ten pomysł wcale nie jest taki zły.
Pamiętasz?
Jak zwykle odpowiedzialna Narcyza spojrzała na nich krytycznie.
- I co? Myślicie, że nikt nie zauważy, jak na błoniach zaczną nagle latać zielone wiązki światła?
- Oj, Narcyzo – powiedział karcąco Nott, kręcąc głową w udawanym smutku – ty zawsze musisz zepsuć nam zabawę.
- Wcale nie – uśmiechnęła się Bellatrix, pokazując ostre zęby – pójdziemy do Zakazanego Lasu!
Nikt nie dostrzegł w tym pomyśle niczego niebezpiecznego.
- I co? Myślicie, że nikt nie zauważy, jak na błoniach zaczną nagle latać zielone wiązki światła?
- Oj, Narcyzo – powiedział karcąco Nott, kręcąc głową w udawanym smutku – ty zawsze musisz zepsuć nam zabawę.
- Wcale nie – uśmiechnęła się Bellatrix, pokazując ostre zęby – pójdziemy do Zakazanego Lasu!
Nikt nie dostrzegł w tym pomyśle niczego niebezpiecznego.
Pamiętasz?
Poszli. Bellatrix nie pamiętała, albo może raczej nie chciała pamiętać, ilu ich było. Ośmioro? Dziewięcioro? Może więcej.
Gdy po pewnym czasie stanęli na polanie (każdy z dwoma albo trzema królikami w rękach), zabrali się za transmutację. Lucjusz wyrysował ognistą planszę.
- No? – spytał Nott wyczekująco, patrząc na efekty wspólnej pracy. – To kto pierwszy?
Z tyłu dobiegły go tylko pomrukiwania.
- Nott, twoja królowa ma ogon! – krzyknęła Bellatrix, a potem zaniosła się opętańczym śmiechem. Po chwili reszta Ślizgonów do niej dołączyła.
- Skoro jesteś taka mądra, Bello – wysyczał, upokorzony – to może zagrasz pierwsza?
Duma nie pozwoliła jej na nie przyjęcie wyzwania.
- Kto czuje się godzien zagrać z jakże dumną Bellatrix Black? – spytał ironicznie małego tłumku. – No, kto?
- Ja – powiedział stanowczym głosem Avery.
W lesie zapanowała cisza.
Gdy po pewnym czasie stanęli na polanie (każdy z dwoma albo trzema królikami w rękach), zabrali się za transmutację. Lucjusz wyrysował ognistą planszę.
- No? – spytał Nott wyczekująco, patrząc na efekty wspólnej pracy. – To kto pierwszy?
Z tyłu dobiegły go tylko pomrukiwania.
- Nott, twoja królowa ma ogon! – krzyknęła Bellatrix, a potem zaniosła się opętańczym śmiechem. Po chwili reszta Ślizgonów do niej dołączyła.
- Skoro jesteś taka mądra, Bello – wysyczał, upokorzony – to może zagrasz pierwsza?
Duma nie pozwoliła jej na nie przyjęcie wyzwania.
- Kto czuje się godzien zagrać z jakże dumną Bellatrix Black? – spytał ironicznie małego tłumku. – No, kto?
- Ja – powiedział stanowczym głosem Avery.
W lesie zapanowała cisza.
Pamiętasz?
Całkiem dobrze jej szło. Och, nie wygrywała z nim, oczywiście. Z nim się nawet chyba nie dało wygrać. Po prostu nie grała aż tak koszmarnie, jak myślała, że będzie, więc postanowiła to dopisać do swej Listy Sukcesów. Stosunkowo krótkiej, co prawda, ale zawsze.
Pamiętała, że jej skoczek miał właśnie zabić ogonkową królową Caspara transmutowaną przez Notta. Podniosła różdżkę i starannie wycelowała. Starała się, żeby ręka jej nie drżała. Zaśmiała się w duchu sama z siebie. Zabijanie wcale nie jest takie łatwe, jak sądzą ludzie niewinni.*
I wtedy kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie.
Pamiętała, że jej skoczek miał właśnie zabić ogonkową królową Caspara transmutowaną przez Notta. Podniosła różdżkę i starannie wycelowała. Starała się, żeby ręka jej nie drżała. Zaśmiała się w duchu sama z siebie. Zabijanie wcale nie jest takie łatwe, jak sądzą ludzie niewinni.*
I wtedy kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie.
Pamiętasz?
Ktoś krzyknął, a jej ręka drgnęła. Mordercze Zaklęcie trafiło, ale nie w cel.
Przerażona mina zamarła na jej twarzy.
- Kto to jest? – spytała, niemal blada jak kreda. Ślizgoni patrzyli na nią zdezorientowani. – No, odpowiedzcie mi. Kogo… zabiłam? – Zdziwiła się, że ostatnie słowo w ogóle przeszło jej przez gardło. – Kogo?!
- Bello, spokojnie – powiedziała Narcyza. – To Parkinson krzyczał. Coś mu usiadło na głowie – prychnęła.
- A-ale to był pająk! Taki wielki! – szepnął przerażony chłopak, rysując w powietrzu koło wielkości piłki futbolowej. – Naprawdę!
Nikt mu jakoś nie uwierzył.
Przerażona mina zamarła na jej twarzy.
- Kto to jest? – spytała, niemal blada jak kreda. Ślizgoni patrzyli na nią zdezorientowani. – No, odpowiedzcie mi. Kogo… zabiłam? – Zdziwiła się, że ostatnie słowo w ogóle przeszło jej przez gardło. – Kogo?!
- Bello, spokojnie – powiedziała Narcyza. – To Parkinson krzyczał. Coś mu usiadło na głowie – prychnęła.
- A-ale to był pająk! Taki wielki! – szepnął przerażony chłopak, rysując w powietrzu koło wielkości piłki futbolowej. – Naprawdę!
Nikt mu jakoś nie uwierzył.
Pamiętasz?
- Widziałam – mruknęła, spanikowana. – Widziałam jak ktoś upada!
- Bello…
- Naprawdę widziałam! – krzyknęła histerycznie. – Jak wy byliście skupieni na tym… - Nie znalazła słowa, więc tylko z pogardą wskazała na niego głową.
- Bello…
- Narcyzo, idź zobacz w tamte krzaki – poprosiła, a potem dodała, widząc jej niezdecydowaną minę: - Proszę.
Młodsza siostra spojrzała na nią zdezorientowana. Bellatrix Black nigdy nie prosiła. Nigdy.
- Pójdę – szepnęła, i zatopiła się w mroku.
- Bello…
- Naprawdę widziałam! – krzyknęła histerycznie. – Jak wy byliście skupieni na tym… - Nie znalazła słowa, więc tylko z pogardą wskazała na niego głową.
- Bello…
- Narcyzo, idź zobacz w tamte krzaki – poprosiła, a potem dodała, widząc jej niezdecydowaną minę: - Proszę.
Młodsza siostra spojrzała na nią zdezorientowana. Bellatrix Black nigdy nie prosiła. Nigdy.
- Pójdę – szepnęła, i zatopiła się w mroku.
Pamiętasz?
Kiedy usłyszała krzyk młodszej siostry, wiedziała już, że miała rację.
- Kto? – spytała słabym głosem, ledwo trzymając się na nogach.
Blada jak kreda Narcyza nie odpowiedziała.
- Jakiś pierwszoroczniak – powiedział Snape, który właśnie wyłonił się zza niej z ciałem.
- Ślizgon? – zapytał ktoś.
Snape pokiwał głową, a Tom Riddle sapnął zirytowany.
- Co on tu robił o tej porze?!
Severus spojrzał mu w oczy dumny, że mógł się pochwalić swoją wiedzą.
- Warzył eliksir. Przypuszczam, że amortencję, ale chyba jej nie dokończył.
Nott zarechotał głucho.
- Co, biedactwo się zakochało, tak? Oj dzieciaczku, miłość zabija!
Nikt inny się nie roześmiał.
- Kto? – spytała słabym głosem, ledwo trzymając się na nogach.
Blada jak kreda Narcyza nie odpowiedziała.
- Jakiś pierwszoroczniak – powiedział Snape, który właśnie wyłonił się zza niej z ciałem.
- Ślizgon? – zapytał ktoś.
Snape pokiwał głową, a Tom Riddle sapnął zirytowany.
- Co on tu robił o tej porze?!
Severus spojrzał mu w oczy dumny, że mógł się pochwalić swoją wiedzą.
- Warzył eliksir. Przypuszczam, że amortencję, ale chyba jej nie dokończył.
Nott zarechotał głucho.
- Co, biedactwo się zakochało, tak? Oj dzieciaczku, miłość zabija!
Nikt inny się nie roześmiał.
Pamiętasz?
- Kto to? – spytał po chwili Tom. – Wie ktoś, jak on się nazywa?
Narcyza Black zachwiała się lekko. – Chyba Jason.
Riddle wywrócił oczami.
- Jaki znowu Jason? Zna ktoś takiego?
- Max. Jason Max.
Świat zawirował.
Narcyza Black zachwiała się lekko. – Chyba Jason.
Riddle wywrócił oczami.
- Jaki znowu Jason? Zna ktoś takiego?
- Max. Jason Max.
Świat zawirował.
___
*J.K.Rowling naturalnie :)
kusisz, kobieto, kusisz! *_*
OdpowiedzUsuńfajnie opisujesz scenerie, łatwo można je sobie wyobrazić. i w ogóle, kurcze! bardzo mi się podoba. naprawdę bardzo.
// hermiones-diary
i dobrze, kobieto, o to chodzi!
Usuńto się cieszę :)
Szybko dodajesz, na szczęście, bo umarłabym z ciekawości. Nie wydaje mi się, żeby Dumbledore pozwolił na takie gry...
OdpowiedzUsuńwłaśnie dlatego poszli w miejsce, w którym Dumbledore ich nie widział :)
UsuńSuper. Podoba mi się bardzo Twoje opowiadanie. Ciekawsze o wiele od tych o super kolorowej miłości, w których nie ma przeszkód i jest różowo. Czekam na następne rozdziały i życzę weny :D
OdpowiedzUsuńdziękuję, dziękuję, dziękuję :)
Usuńgenialnie budujesz napięcie, tworzysz niesamowity klimat, jestem baardzo ciekawa co Ci siedzi w tej głowie :D
OdpowiedzUsuń//brilliant-avenue.blogspot.com
dziękuję :)
Usuńco mi siedzi w głowie? tego chyba nie chcesz wiedzieć :D
Witaj, z tej strony wanilia z ocenialni fair-gaol. Dziękuję za informację. Jak na razie możesz dowolnie wszystko zmieniać - dziś zamierzam zabrać się za ocenę bloga, który jest pierwszy w mojej kolejce. Twoim zajmę się prawdopodobnie dopiero we wrześniu, gdyż do końca tego miesiąca postaram się ocenić w/w bloga, a 1 września wylatuje do Anglii i wracam 9 - w tym czasie nie będę obecna w blogosferze.
OdpowiedzUsuńJeśli jednak jest takie Twoje życzenie, chętnie poinformuję Cię o momencie, w którym zacznę oceniać Twoją twórczość.
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego końca wakacji,
wanilia.
dziękuję bardzo i wzajemnie ;)
UsuńDwa ostatnie odcinki... Cudne! Zdecydowanie najlepsze z dotychczasowych. Ale jak dla mnie wciąż za krótko :P
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej, pozdrawiam
[spokoj-duszy]
często i krótko to moje nowe motto :P
Usuńi cieszę się, że Ci się podoba ;)
Cóż, właśnie to, że często odpłaca za to, że krótko :P
UsuńNo ja nie wiem co pisać, to jest zajebiste po prostu <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie napisana notka.